Polowanie na daniele – jaka w tym wszystkim rola pilota?

Po wielu, wielu latach udało mi się ponownie brać udział w obsłudze polowania; tym razem na daniele. Teraźniejsza wyprawa miała miejsce w lasach otaczających Jezioro Czarne, w gminie Osiek.

jezioro-czarne-gmina-osiekTo znaczy – ja bezpośredniego udziału w „strzelaniu do zwierza” nie biorę, ale przeżywam atmosferę polowania na równi z myśliwymi. Moja rola polega na tłumaczeniu oraz wykonywaniu prac biurokratycznych tj. wypełnianie protokołu, ważenie poroża itd.

Przede wszystkim jednak, pobyt w leśniczówce porównać mogę do pobytu w sanatorium – bardzo dobre jedzenie, zbieranie grzybów, jazda rowerowa po leśnych ścieżkach i miłe rozmowy.

Zewsząd panuje dobra atmosfera i ….. zapach lasu. Zaprzyjaźniłem się też natychmiast ze zwierzyną domową mieszkającą w leśniczówce – trzema psami myśliwskimi i kilkunastoma kotami.

w-lesniczowce-grzyby

Ja także mogę pochwalić się swoistym trofeum – w ciągu jednej godziny nazbierałem pełen kosz grzybów. W planie mam codzienne wyjście na grzyby. Dzisiejsze suszą się już na kaloryferze. Poza tym nadrabiam zaległości; odpisuję na e-maile; szczególnie te, które nie miały związku z pracą – życzenia do znajomych i w ogóle odpowiedzi, na które co niektórzy z moich przyjaciół czekali już od bardzo dawna. Wszystko odbywa się wreszcie spokojnie, bez ciągłego spoglądania na zegarek.

Tego typu praca to dla mnie po prostu szczególna forma wypoczynku. Wszystkim pilotom wycieczek i przewodnikom turystycznym życzę takiego „urlopu” co najmniej raz w roku – najlepiej po sezonie. 🙂

polowanie-na-daniele

Darzbór!

Marian