Polowanie na daniele – jaka w tym wszystkim rola pilota?

Po wielu, wielu latach udało mi się ponownie brać udział w obsłudze polowania; tym razem na daniele. Teraźniejsza wyprawa miała miejsce w lasach otaczających Jezioro Czarne, w gminie Osiek.

jezioro-czarne-gmina-osiekTo znaczy – ja bezpośredniego udziału w „strzelaniu do zwierza” nie biorę, ale przeżywam atmosferę polowania na równi z myśliwymi. Moja rola polega na tłumaczeniu oraz wykonywaniu prac biurokratycznych tj. wypełnianie protokołu, ważenie poroża itd.

Przede wszystkim jednak, pobyt w leśniczówce porównać mogę do pobytu w sanatorium – bardzo dobre jedzenie, zbieranie grzybów, jazda rowerowa po leśnych ścieżkach i miłe rozmowy.

Zewsząd panuje dobra atmosfera i ….. zapach lasu. Zaprzyjaźniłem się też natychmiast ze zwierzyną domową mieszkającą w leśniczówce – trzema psami myśliwskimi i kilkunastoma kotami.

w-lesniczowce-grzyby

Ja także mogę pochwalić się swoistym trofeum – w ciągu jednej godziny nazbierałem pełen kosz grzybów. W planie mam codzienne wyjście na grzyby. Dzisiejsze suszą się już na kaloryferze. Poza tym nadrabiam zaległości; odpisuję na e-maile; szczególnie te, które nie miały związku z pracą – życzenia do znajomych i w ogóle odpowiedzi, na które co niektórzy z moich przyjaciół czekali już od bardzo dawna. Wszystko odbywa się wreszcie spokojnie, bez ciągłego spoglądania na zegarek.

Tego typu praca to dla mnie po prostu szczególna forma wypoczynku. Wszystkim pilotom wycieczek i przewodnikom turystycznym życzę takiego „urlopu” co najmniej raz w roku – najlepiej po sezonie. :)

polowanie-na-daniele

Darzbór!

Chiny na wakacje cz.1 Hebei

Skoro mamy już za sobą rozważania dot. najczęstszych skojarzeń związanych z  atrakcjami turystycznymi Chińskiej Republiki Ludowej chciałbym zaproponować wyjazd do oddalonych o 140 km od Pekinu (Beijing) Wschodnich Grobowców Dynastii Qing.  Dynastia Qing wywodząca się z narodu mandżurskiego, wyparła  w XVII wieku chińską dynastię Ming i niepodzielnie panowała od 1644 do 1911 roku w Cesarstwie Chińskim.

Wschodnie Grobowce dynastii Qing sa  największym  oraz najlepiej zachowanym kompleksem mauzoleów w Chinach. Miejsce  zostało starannie wybrane w regionie Zunhua a całość w zamyśle twórców miała ukazywać idealną harmonię między dziełem człowieka a natury wg zasad Feng shui oraz hierarchii społecznej.

Beijing-grobowce dynastii Quing

Cały teren grobowców zajmuje ok. 80 km2, jest to więc teren który trzeba przemierzyć autobusem/autem, ponieważ od bram wjazdowych do samych grobowców będziemy jechać ok. 10-15 min. Po drodze będziemy mijać grobowce licznych dostojników. Każdego z nich pilnują kamienni strażnicy w postaci zwierząt. Należy pamiętać, ze w całym kompleksie pochowanych jest: 5 pierwszych cesarzy Chin dynastii Qing (Shunzhi, Kangxi, Qianlong, Xianfeng, Tongzhi), 15 cesarzowych, 136 konkubin (sic!), 3 książąt oraz 2 księżniczki.

Wschodnie Grobowce dynastii Quing

Do właściwych grobowców cesarzy prowadzi ścieżka ocieniona drzewami iglastymi. Po drodze możemy zrobić sobie zdjęcie z białym pawiem lub zakupić chińskie migdały oraz inne specyfiki. Miniemy również inne zabudowania, gdzie cesarz oraz jego świta byli przygotowywani na odejście. W jednym z budynków znajduje się niebywała sala pamięci z obrazami cesarzy oraz cesarzowych.

grobowce dynastii Quing Hebei

Do miejsca pochówku największych mocarzy schodzimy na dół schodami czując jak ogarnia nas wszechobecny chłód kamienia z którego jest wykonany grobowiec, mimo, że na zewnątrz może być ponad 35 stopni C. W ostatniej komnacie możemy zobaczyć  kwiaty, drobne słodycze oraz pieniądze, które zostawiają odwiedzający na znak szacunku.

grobowce cesarzy chin dynastia Quing

Na grobowcach w  Zunhua wspaniałość prowincji Hebei dopiero się zaczyna… :)

Chiny to nie tylko chiński mur

Słyszymy Chiny i jaki obraz widzimy przed oczami? Co kojarzy nam się z drugim, największym państwem w Azji?

Najczęstsze odpowiedzi to: panda, mur chiński, Pekin i Szanghaj. Niektórzy wymieniają Zakazane Miasto, cesarską siedzibę dynastii Ming i Qing, oraz Terakotową Armię Pierwszego Cesarza Qin Shi Huang w Xi`an.

chiny symbole

Chińska Republika Ludowama dużo więcej do zaoferowania odwiedzającym ją turystom. Jedyną barierą jest język, bo ciągle język angielski nie jest nawet w środowisku turystycznym popularny.  Nie wspominając już o oznakowaniu eksponatów i zabytków, które w wielu miejscach mają jeszcze opisy wyłącznie w języku chińskim.  Jednakże, gdy wybierzemy się na wycieczkę, gdzie jest obecny tłumacz/pilot  będziemy mogli cieszyć się w pełni, korzystając z uroków miejsc o których nie podejrzewalibyśmy, że w Chinach istnieją.

Warto uzmysłowić sobie, że Chiny ze swoją pow. 9 597 000 km2 są prawie tak wielkie jak Europa (pow. 10 180 000 km2) i tak samo jak Europa są zróżnicowane. Jaka Hiszpana czy Włocha nie pomylimy z rodowitym Skandynawem tak rodzimy mieszkaniec północnej części Chin w pobliżu Pekinu będzie różnił się od chińczyka zamieszkującego np. południowy, nadmorski region Kuangsi. Nam Europejczykom większość azjatów wydaje się bardzo podobna. Jednak gdy więcej czasu spędzimy wśród nich dostrzeżemy, że każdy jest inny.

Europa Chiny powierzchnia odległość

Chciałbym zaprosić wszystkich do odkrywania tych różnic i do poznania lepiej tego cesarskiego kraju. W kolejnym wpisie chciałbym zdradzić Wam kilka tajemnic dot. regionu północno – wschodniego Chin – Hebei.

 

 

 

Szlakiem gdańskich legend – zwiedzanie miasta dla najmłodszych

Mogłoby się wydawać, że wycieczki z dziećmi są najmniej wymagające, ponieważ nie trzeba wykazać się  tak specjalistyczną wiedzą jak podczas oprowadzania grupy dorosłych, którzy niejednokrotnie mogą mieć wykształcenie związane z naukami historycznymi czy np. architekturą.  Trudność jeżeli chodzi o grupy najmłodszych  – przedszkolaki i dzieci z klas wczesnoszkolnych  polega na czym innym.

Dzieciom trzeba przekazać informacje na tyle prosto, aby mogły je zrozumieć i na tyle ciekawie, aby się nie nudziły. Jaka jest przyjemność z wycieczki kiedy po 30 minutach spędzonych z przewodnikiem widać że 3/4 dzieci najchętniej wróciłaby do autokaru?

Zwykły spacer po starówce można urozmaicić na kilka sposobów np. opowiadając dzieciom gdańskie legendy. Jeżeli zrobimy to w energiczny i plastyczny sposób najmłodsi na pewno nie będą się nudzić. A trzeba pamiętać, że największą popularnością cieszą się legendy z nutką grozy. Takich opowieści o Gdańsku nie brakuje. Weźmy np. legendę o olbrzymie Stolemie i gdańskich kulach na przedprożach. stolem gdańskie kule przeproża

Można przygotować quiz o Gdańsku na skojarzenia, grę miejską czy np. warsztaty z własnoręcznym wykonaniem pamiątki z Gdańska.

gansk szlakiem legend

Dzieci dużo więcej więcej wyniosą z kreatywnych lekcji, ponieważ będą słuchały z uwagą. Powodzenia i weny w tworzeniu programów dla młodych turystów!  :)

 

Poczuj Kaszubskiego Ducha – rower, mitologia i piękne krajobrazy

Będąc w Trójmieście (Gdańsk, Gdynia, Sopot) na wakacjach warto wybrać się na wycieczkę na Kaszuby zwane inaczej Polską Szwajcarią.

Kaszuby krajobraz
Polecam wypożyczyć rower i przejechać się specjalnie przygotowaną ścieżką pt. „Poczuj Kaszubskiego Ducha”. Na całej trasie znajduje się 13 przystanków z drewnianymi rzeźbami (wys. 3m) Jana Redźko z Niebędzina. Obok figur znajdują się tablice informacyjne z mapą i opisem regionalnej mitologii w j.polskim, kaszubskim i j. angielskim. Opisy duchów i diabełków zaczerpnięto z książki Aleksandra Labudy „Bògowie i dëchë naj przodków: przëłożënk do kaszëbsczi mitologii”.
W pobliżu znajdują się ławeczki, aby każdy strudzony podróżnik mógł na chwilę odpocząć. Jeżeli będziemy chcieli poznać wszystkie duchy Gminy Linia czeka nas do przejechania ok. 50 – 60 km (w zależności jaką drogę wybierzemy).

Poczuj Kaszubskiego Ducha mapa

Przygodę proponuję rozpocząć w Smażynie (możemy bez problemu dojechać tam w 30 min. autobusem z Wejherowa, a do Wejherowa dostaniemy się SKM z Gdyni, Gdańska czy Sopotu).

Co nas spotka na trasie oprócz bajecznych widoków ?

Kaszuby Borowo Cotka Lubiczk Polnica Damk

1 – Smażyno – Bòrowô Cotka – staruszka, duch borów i opiekunka leśnej zwierzyny. Zagubione dzieci obdarowuje leśnymi owocami i prowadzi z powrotem do domu. Niszczycieli lasu zamienia w krzewy jałowca.

2 – Pobłocie – Szëmich – leśny duch, łagodnie śpiewający drzewom or leśnej zwierzynie. Sprowadza ciszę i łagodny szum.

3 – Lewino – Pikòn – wredny demon zsyłany przez czarownice, gnębiący ludzi we wsi i okolicy.

4 – Lewinko – Pùrtk – demon swarów i kłótni. Psocił ciągnąc za sobą nieprzyjemny zapach (mieszka w śmieciach, czasami nawet w gnojówce)

5 – Strzepcz – Grzenia – duch snu i sennych marzeń wszystkich żyjących stworzeń. Podczas snu potrafi wyprowadzać dusze z ciała zsyłając prorocze sny.

6 – Miłoszewo – Damk – duch sprawujący pieczę nas milczkami, odludkami i ludźmi bez poczucia humoru.

7 – Tłuczewo – Pólnica – wyobrażana jako przepiękna dziewczyna przystrojona w wianek, która latem objeżdża na koniu pola, doglądając, czy rośliny dobrze rosną. Mężczyzna, który ją ujrzy z czasem umiera z tęsknoty za piękną boginią.

8 – Osiek – Jablón – duch opiekuńczy sadów i ogrodów, domniemany sprawca kradzieży owoców i warzyw. Przypisywano mu zsyłanie na ludzi pokusy, by sięgnąć po cudze owoce.

9 – Kętrzyno – Wëkrëkùs – opiekun samotników i duch niepowodzeń, sprzyjający również tym tym którzy wyśmiewają się z innych.

10 – Linia – Rétnik – złośliwy demon podrzucający muzykom zaczarowane instrumenty lub zaklinający ich własne instrumenty. Szczególnie uaktywniał się się podczas postu i adwentu, gdy zabawa była zabroniona.

11 – Zakrzewo – Jigrzan – duch opiekuńczy zabaw i tańców, dawniej odpowiadający za uroczystości ku czci Słońca, światła i ognia. Jego świętem jest Sobótka.

12 – Niepoczołowice – Nëczk – kaszubski wodnik żyjący w akwenach wodnych (morze, jezioro, rzeka). Przypisywano mu tworzenie wirów i niebezpiecznych dla pływaków prądów wodnych.

13 – Kobylasz – Potęgowo – Lubiczk – duch opiekuńczy miłości i seksu. Wierzono, że Lubiczka przekazują sobie zakochani, a on sprawia, iż nie mogą już żyć bez siebie.

Miłego odkrywania słowiańskich wierzeń i niezwykłego piękna kaszubskiej przyrody.  :)

Na bieżąco z nową infrastrukturą – „córka” SKM – PKM

W naszym regionie pojawia się wiele nowych inwestycji, które tworzone są z myślą o korzystaniu z niej przez przybywających do nas turystów. Jedną z takich inwestycji jest linia kolejowa łącząca port lotniczy z centrum Gdańska i Gdyni.

Dotychczas, przybywający do nas drogą lotniczą goście, aby dostać się do centrum Gdańska i Gdyni, mogli skorzystać z usług taxi albo autobusu liniowego. Od niedawna do ich dyspozycji oddano nową linię kolejki SKM czyli PKMPomorską Kolejkę Metropolitalną, którą przybyć można do dworca kolejowego we Wrzeszczu lub bezpośrednio na stację Gdynia Główna. Wiele osób aby dostać się na lotnisko bądź przybyć z niego do miasta wybiera właśnie ten ostatni środek lokomocji.

Aby sprawdzić jak on działa postanowiłem odbyć podróż na lotnisko i z powrotem właśnie kolejką.

Pierwsze wrażenie jest bardzo pozytywne. Właściwie to tylko można mówić tylko pozytywnie o tej inwestycji. Wymienię tylko niektóre z nich. Pociąg ruszył z dworca punktualnie. Pociągi kursują w odstępach około 30-minutowych a więc dość często. Wagony są czyste i nowoczesne. Bardzo dużo informacji zarówno na peronach jak i we wnętrzu składu. Cena za przejazd bardzo przystępna. Fotele są bardzo wygodne i jest ich dużo w wagonie. Składy posiadają także WC; mimo że czas przejazdu jest krótki – ok. 25 minut. Krótko mówiąc – pełny komfort. Ponadto trasa przejazdu biegnie przez urocze tereny Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.

SKM Trójmiasto PKM

Swoim gościom będę proponował, aby jadąc na lotnisko korzystali z usług Szybkiej Kolei Miejskiej. Naprawdę warto!

Gdyńskie murale – gdy klasyczne zwiedzanie „nie wchodzi w rachubę”

Bywają sytuacje w pracy przewodnika, gdy zmuszony jest znaleźć coś nieprzeciętnego w typowym programie zwiedzania. Np. gdy mamy grupę osób indywidualnych w różnym przedziale wiekowym. Często preferencje rodziców nie są zbieżne z zainteresowaniami dorastających dzieci dlatego, dla „młodych” trzeba znaleźć coś ekstra; coś co odbiega od klasycznych atrakcji. Myślę, że udało mi się coś takiego znaleźć. Właściwie jest to zasługa naszej koleżanki Małgosi, która pracuje z nami w biurze i zajmuje się także, „technicznym” opracowaniem niniejszego bloga, za co chciałbym jej w tym miejscu, korzystając z okazji serdecznie podziękować.

Otóż, Małgosia, będąca aktualnie mieszkanką Gdyni, zaproponowała, aby gościom pokazać malowidła na fasadach domów, tzw. murale, które można zobaczyć w okolicach ulicy Waszyngtona (i nie tylko!). Wystarczy tylko nieco zboczyć z klasycznej trasy zwiedzania i znaleźć się w zupełnie innej Gdyni. Muszę się przyznać, że nigdy tych miejsc nie odwiedzałem ani sam ani tym bardziej nie prowadziłem tam grup turystycznych. Wykonałem przed kilkoma dniami rekonesans w miejscach gdzie spotkać można cały szereg murali wykonanych przez artystów z całego świata i jestem naprawdę pod wrażeniem zarówno wielkopowierzchniowych form, jak i bardzo awangardowej treści obejrzanych rysunków. Co warto jednak zauważyć część prac nawiązuje do historii związanych z Gdynią i jej morskim dziedzictwem. Ot np. ten mural po prawej obrazuje historię z 1969 roku, kiedy to w porcie gdyńskim miało miejsce wodowanie niezidentyfikowanego obiektu latającego (UFO) . Sprawą zajęła się milicja oraz funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa. Świadkom nakazano zachować milczenie, jednak takiej sensacji nie udało utrzymać się w tajemnicy. Być może nigdy już nie dowiemy się co to był za obiekt:P

murale Gdynia

Przyznać muszę, że teren który opisuję  nie należy do specjalnie do wizytówki tego miasta – pełno tutaj ruder, nieposprzątanych podwórek; ogólnie bardzo zaniedbana sceneria. Jednak dzięki muralom ta część miasta nabrała specyficznego, nieco surrealistycznego wyglądu.

murale Gdynia graffiti

Zresztą, najlepiej będzie jak namówię państwa do odwiedzenia tych zakątków Gdyni. Na zachętę dołączyłem  kilka zdjęć.

Miłego spaceru i odkrywania „innej” Gdyni.

Jak przygotować grupę na zwiedzanie miejsca zbrodni? – Piaśnica (pow. pucki)

Korzystając z wolnych weekendów w okresie przedsezonowym, przeznaczam przynajmniej niektóre z nich na przypominanie i odwiedzanie miejsc do których stosunkowo rzadko przybywam z grupami a które są często ważne, ciekawe i warte obejrzenia.

Jednym z takich miejsc są lasy piaśnickie, gdzie znajdują się groby w których spoczywają pomordowani przez Niemców Polacy z Pomorza. Zbrodnia ta została dokonana w pierwszych miesiącach wojny, na przełomie września i października 1939 roku.

Jest to bardzo smutne miejsce i przyjazd tutaj z gośćmi jest bardzo traumatycznym przeżyciem. Dlatego należy wcześniej przygotować psychicznie i emocjonalnie osoby, którym chcemy to miejsce pokazać. Wizyta w Piaśnicy, podobnie jak w inne miejsca kaźni – Stutthof, Majdanek, Auschwitz, musi być poprzedzona omówieniem sytuacji i przyczyn które doprowadziły do tak okrutnego bestialstwa, jakiego dopuścili się Niemcy w tych miejscach. Koniecznie należy dogłębnie wyjaśnić turystom istotę zbrodniczej ideologii, faszyzmu niemieckiego, która doprowadziła do eksterminacji innych, podbitych przez Niemcy hitlerowskie narodów. Dopiero po takim bardzo trudnym, przygotowaniu możemy przywieść turystów do tego typu miejsc. Gdy już się tam znajdziemy, proponuję jak najmniej komentarzy, gdyż groby, które zobaczymy, same przez się mówią i pokazują ogrom nieszczęścia jaki się, jak na ironię losu, w tych pięknych piaśnickich lasach dokonał.

Koniecznie należy przywieść ze sobą wiązankę kwiatów, które złożymy na którymś z napotkanych zbiorowych grobów bądź pod poświęconym pomordowanym pomnikiem.

Gdy przybędziemy z grupą osób wierzących, np. z pielgrzymką, możemy zatrzymać się na krótką modlitwę przy znajdującej się wśród grobów kaplicy .

Piaśnica powiat pucki

NIGDY WIĘCEJ WOJNY !!!

Mało polityki podczas zwiedzania a Okrągły Stół i Lech Wałęsa

Następnym szkoleniem w którym wziąłem udział w tym sezonie odbyło się w Europejskim Centrum Solidarności. Dotyczyło spraw związanych z obradami OKRĄGŁEGO STOŁU, jakie miały miejsce w okresie bezpośrednio poprzedzającym czasy transformacji ustrojowej Polski pod koniec lat osiemdziesiątych.

Przybyłych na szkolenie przewodników z tematem rozmów przy okrągłym stole zaznajomił uczestnik obrad Aleksander Hall – historyk, założyciel i lider opozycyjnego Ruchu Młodej Polski, minister w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, nauczyciel akademicki. Wykład Profesora był bardzo interesujący i z wszech miar godny zaprezentowania w środowisku przewodnickim Gdańska.

Temat okrągłego stołu pojawia się i wywołuje emocje w oprowadzanych przeze mnie grupach po ECS-ie, terenach postoczniowych i przy pomniku Poległych Stoczniowców.

Lech Wałęsa ECS Marian Fifielski

Okrągły Stół, w mojej ocenie, dzieli dotychczas nasze społeczeństwo i tak już zapewne pozostanie. Istotą kontrowersji jest fakt, że obrady w których brali udział przedstawiciele ówczesnej władzy i opozycji, doprowadziły do kompromisu, czyli wypracowano pewien, wzorcowy model demokratyzacji władzy bez uciekania się do metod siłowych. Oczywiście, takie postępowanie wiązało się z tym, że każda ze stron musiała pójść na pewne ustępstwa. Dzięki takim rozwiązaniom, nie doszło do krwawej walki, nie doszło do ofiar, ale żadna ze stron nie osiągnęła „pełnego’ zwycięstwa. To zaś wywołało pewien niedosyt zarówno wśród rzeszy opozycjonistów pragnących całkowitego rozliczenia z ludźmi dotychczas sprawującymi władzę, jak i tych, którzy tą władzą, przynajmniej częściowo, musieli się podzielić.

Na takim ewolucyjnym sposobie zmian zyskało natomiast społeczeństwo, gdyż zmiany społeczno – polityczne jakie nastąpiły w owym czasie w Polsce nie doprowadziły do bratobójczego rozlewu krwi i stały się wzorcem do tworzenia podobnych „mebli” w pozostałych państwach wschodniej Europy.

Są to trudne tematy, z którymi w swojej pracy musi poradzić sobie przewodnik. Udział w spotkaniach tego typu poszerzają zakres wiedzy na tego typu tematy, którą możemy w praktyce wykorzystać, gdy będąc na sali w Europejskim Centrum Solidarności, gdzie znajduje się model okrągłego stołu przychodzi nam wyjaśniać oprowadzanym przez nas turystom, zawiłe meandry politycznych wydarzeń tamtych czasów.

Kończąc ten trudny, „polityczny” wątek, ze swojej strony polecam moim koleżankom i kolegom przewodniom, aby przy takich kontrowersyjnych tematach, podawali jak najwięcej obiektywnych faktów i nie wdawali się w polityczne dysputy z uczestnikami wycieczki, gdyż jak wspomniałem, OKRĄGŁY STÓŁ to symbol KOMPROMISU i najlepiej gdy nie spowoduje „podziałów” w oprowadzanej grupie turystów a nas nie postawi po jednej ze stron – bo on po prostu żadnych stron nie posiada – jest okrągły.

Na koniec moja dobra rada. Jeśli chcemy zachować miłą, przyjazną atmosferę z wszystkimi uczestnikami wycieczki, to jak najmniej „polityki” ze strony przewodnika. Proszę nie zapominać, że „dwóch Polaków tworzy trzy partie”

Dla Gości zagranicznych tak czy owak symbolami tamtych lat związanych z walką o wolność polityczną w naszym kraju pozostają dwa nazwiska – symbole – Jan Paweł II i Lech Wałęsa.

Jan Paweł II i Lech Wałęsa

P. S. To jest chyba moja najdłuższa „polityczna” wypowiedź, jaką w życiu udało mi się do tej pory popełnić.

Dla koneserów dań rybnych – restauracja nad Motławą

Restauracja „Tawerna” należy do najbardziej ekskluzywnych w naszym mieście. Podawane danie są bardzo wysokiej jakości, serwowane przez fachowy personel kelnerski. Również i wystrój wnętrza synchronizuje z nazwą i położeniem – w starym porcie nad Motławą. Na ścianach wiszą piękne, duże obrazy o treści marynistycznej oraz ukazujące sceny biesiadne, łowną zwierzynę i życie codzienne dawnych mieszczan gdańskich. Szczególnie polecam ten lokal dla tych Gości, którzy są koneserami dobrych dań rybnych.

W pamięci utkwiło mi kilka wizyt w tej restauracji. Jedna z nich miała miejsce kilka lat temu. Odebrałem gości z lotniska – myśliwych, którzy przyjechali na polowanie do Polski. Zanim udali się do leśniczówki, poprosili mnie, abym zaproponował im dobry lokal w którym mogliby zjeść kolację inaugurującą ich przygodę. Wybierając restaurację “Tawerna” trafiłem stuprocentowo w gusta całego towarzystwa. Rozpoczęła się prawdziwa biesiada. Wspomnę tylko, że pierwszym zamówieniem było siedem butelek dobrego, wytrawnego wina i tyle samo podwójnych porcji astrachańskiego kawioru. Gościom tak spodobał się lokal i serwowane potrawy, że „impreza” zakończyła się w późnych godzinach wieczornych i polowanie „na grubego zwierza” musiało zostać przełożone na późniejsze godziny :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Polecam.